gdzie ten finisz

Poprzedni post

Podobno czas nie istnieje, trudno jednak przekonać umysł o nagłym wyniku pracy bez przebytego procesu tak w jednej chwili, choć wszystko winno dziać się tutaj i teraz. Czas z niebytu daje o sobie znać z uporem przywołując wschód i zachód słońca. Na tym tle zauważamy duży stopień niezakończenia prac i siłą rzeczy dotkliwie odczuwamy upływ owego nieistniejącego misterium. Nic to – tym większa radość, gdy wreszcie można będzie cieszyć oko twardymi dowodami przebytego maratonu. Na tyle grafomanii, good night and good luck.


 

Poprzedni post Udostępnij post: